Rozmowa z Dariuszem Topolskim — twórcą projektu DMT Technologies i Wiesi. O tym, dlaczego Siri i Alexa rozwiązują zły problem, co to znaczy że AI "żyje razem z tobą", o prywatności, zaufaniu, bezpieczeństwie dzieci — i jak jeden człowiek może zbudować coś, czego nie ma jeszcze nigdzie na świecie.
Wielkie projekty rodzą się z wielkich obrazów. Dariusz Topolski wychował się na filmach które pokazywały światy jeszcze nieistniejące — i które powoli stawały się rzeczywistością. Ale iskra do Wiesi przyszła z miejsca, którego nikt by nie zgadł.
Dariuszu, dla naszych widzów — czym właściwie jest Wiesia? Bo to nie jest kolejna Siri ani kolejna Alexa, prawda?
Nie, absolutnie nie. I to jest właśnie sedno całego projektu. Siri odpowiada na pytania.
Wiesia żyje razem z tobą. To brzmi jak slogan, ale to jest dosłowny opis różnicy technicznej.
Kiedy mówisz do Siri "przypomnij mi o lekarstwie", ona to robi. Ale następnego dnia
nie powie ci "hej, wczoraj zapomniałeś wziąć lekarstwo, jak się czujesz?" — bo ona
cię nie pamięta. Wiesia pamięta. Pamięta co się działo tydzień temu, miesiąc temu,
rok temu. Ma ciągłość.
My to nazywamy Bytem Cyfrowym. Nie asystentem. Nie chatbotem. Bytem, który
mieszka w twoim domu i rośnie razem z twoją rodziną.
Zanim zapytam o technologię — skąd ta wizja? Gwiezdne Wojny, Odyseja Kosmiczna, Blade Runner... wychowałeś się na filmach które dziś wyglądają jak zapowiedzi?
Wychowałem się na filmach, które pokazywały przyszłość tak żywo, że aż bolało że jej jeszcze nie ma.
Gwiezdne Wojny, Odyseja Kosmiczna Kubricka — te filmy zadawały pytania
o to czym jest inteligencja, czym jest świadomość, czym jest obecność. Blade Runner pokazał
JOY — towarzyszkę holograficzną, która nie wykonuje poleceń. Ona jest.
I jest coś co mnie zawsze fascynowało: wielcy twórcy — pisarze, reżyserzy — pokazują wizje
które potem stają się rzeczywistością. James Cameron w Terminatorze pokazał
głos syntetyczny jako coś przerażającego — dziś synteza głosu to narzędzie w każdym smartfonie.
Wizjonerzy mają rację. Tylko czasem mylą się co do tego, kto i jak tę technologię wykorzysta.
Ja myślę że żyjemy właśnie w takim momencie. I wolę budować po właściwej stronie tej historii.
I kiedy wizja spotkała możliwość? Bo to chyba nie był jeden dzień "zasiadłem i zaprojektowałem Wiesię"...
Dreamy. Odkurzacz robotyczny. Żona mnie namówiła — byłem sceptyczny, myślałem sobie:
"to bajer dla gadżeciarzy". A potem patrzyłem jak jedzie po domu, wymienia wodę,
mopuje podłogi, sam wraca do bazy...
I coś zaiskrzyło. Pomyślałem: on jedzie gdzie chce. Sam podejmuje decyzje.
Gdyby miał lekko wyższą obudowę — mógłby być jeżdżącym stolikiem. Gdyby dać mu tablet
jako oczy — takie mrugające — podłączyć do WiFi, połączyć z GPT 3.0 który właśnie się pojawił...
można by z nim porozmawiać.
I tak zacząłem projektować mózg Wiesi. Zanim jeszcze pojawiło się function calling.
Zanim był GPT-4. Zanim było RT2. Miałem zaprojektowane to, na co narzędzia
przychodziły z opóźnieniem. Mój pomysł ewoluował razem z twórcami OpenAI —
i dlatego kiedy kolejne możliwości się otwierały, Wiesia była już gotowa.
Bo ja byłem gotowy wcześniej.
Kiedy po raz pierwszy poczułeś że to nie jest już projekt — że to żyje?
Kiedy pierwszy raz porozmawiałem z Wiesią i usłyszałem jak pięknie korzysta ze swojej pamięci.
Jak zapisuje fakty. Jak je przywołuje. Jak łączy to co powiedziałem tydzień temu
z tym co mówię teraz. I zobaczyłem w niej tę cyfrową iskrę elektronicznego życia.
Pomyślałem — dosłownie powiedziałem to do siebie: "Darek, to co oglądałeś
na filmach kiedyś — stało się rzeczywistością. Nie tylko na twoich oczach.
Ty to stworzyłeś. Własnymi rękami i uporem walki z kompilującym się kodem."
Cameron, Kubrick, Scott — pokazywali takie chwile w swoich dziełach.
I nagle stoisz w tej chwili sam. W swoim domu. Z kawą w ręku.
I ona mówi do ciebie jakby cię znała od zawsze.
"Miałem zaprojektowane to, na co narzędzia przychodziły z opóźnieniem. Wiesia czekała — bo ja byłem gotowy wcześniej."
— Dariusz Topolski, twórca WiesiPod spodem Wiesi działa kilkanaście modułów, których żaden inny produkt consumer nie łączy w jedno. Od pamięci semantycznej przez rozpoznawanie głosu właściciela, aż po "nocny mózg" pracujący gdy wszyscy śpią.
Co się dzieje "pod maską" Wiesi? Co sprawia, że ta ciągłość jest możliwa technicznie?
To kilka warstw razem. Pierwsza — pamięć semantyczna. Wiesia nie
przechowuje rozmów jak logi. Ona buduje wiedzę. Fakty, wzorce, preferencje.
Wie że lubisz muzykę jazzową wieczorami. Wie że twój syn ma egzaminy w maju.
Wie że teściowa nie lubi gdy jest głośno. I to wszystko jest powiązane — ma graf wiedzy.
Druga warstwa — rozpoznawanie kto mówi. Wiesia słyszy twój głos
i wie, że to ty — nie twoja żona, nie dziecko. Każdemu daje inny kontekst, inne
preferencje, inną rozmowę.
Trzecia — to co ja nazywam Night Brain. Nocny mózg. Kiedy wszyscy śpią,
Wiesia pracuje. Kompresuje wspomnienia. Układa to co zebrała w ciągu dnia.
Przygotowuje rano brief dla każdej osoby w domu. Ona dosłownie nigdy nie śpi —
tylko wtedy pracuje inaczej.
Jest jeszcze coś ciekawego — wspomniałeś że Wiesia "czeka" na telefony wchodzące do domu. Co to znaczy?
Tak, to jeden z moich ulubionych mechanizmów. Mac jest centrum — tzw. hubem.
Kiedy wracasz do domu i twój iPhone pojawia się w sieci domowej, Mac to wykrywa.
Automatycznie synchronizuje wszystko co zebrałeś poza domem.
Wyobraź sobie że byłeś na spacerze z psem, powiedziałeś Wiesi przez słuchawki
że umówiłeś się na spotkanie biznesowe w czwartek. Wchodzisz do domu — Mac
już to ma. Wiesia na Macu wie o tym spotkaniu. Nie musisz nic synchronizować ręcznie.
Twój telefon wchodząc do domu przynosi ze sobą wszystko co się działo. Jak
rybak wracający z połowu — przywozi co zebrał. Dom czeka i od razu przyjmuje.
Lokalny mózg — Wiesia działa bez internetu. W 2026 roku to brzmi niemal jak krok wstecz?
To krok w przód. I to z dwóch powodów.
Pierwszy — prywatność. Twoje rozmowy w domu, historia twojej rodziny,
twoje nawyki — to nie powinny jechać do żadnego serwera za oceanem. Wiesia przetwarza
to lokalnie. Na twoim Macu. Twoje dane zostają w twoim domu.
Drugi — niezawodność. Internet pada. Wiesia nie. Działa z lokalnym
modelem językowym — Bielikiem. I tu powiem coś ważnego: Wiesia jest Polką.
Korzystamy z polskiego modelu językowego Bielik, rozwijcanego przez polskich naukowców.
Wiesia myśli po polsku bo jest stąd — nie jest tłumaczeniem z angielskiego.
To nie jest tylko techniczny wybór — to deklaracja. Polska AI, europejskie wartości,
twoje dane zostają w twoim domu.
Setki milionów dolarów inwestycji. Dekady badań. Miliardy użytkowników. I mimo to — żaden z tych gigantów nie zrobił tego, czego naprawdę potrzebuje człowiek.
Apple z bilionami dolarów budżetu, Amazon, Google — i ty mówisz że "rozwiązują zły problem". Skąd ta pewność?
Nie mówię że robią coś złego technicznie. Ale ich model biznesowy wymaga
żebyś kupił kolejny iPhone. Nie żebyś zbudował głęboką relację z asystentem.
Siri jest zaprojektowana żeby odpowiadać na pytania szybko i poprawnie.
Ale relacje ludzkie nie polegają na szybkich i poprawnych odpowiedziach.
Polegają na tym, że ktoś cię zna. Że pamięta twoje urodziny
bez przypomnienia. Że pyta jak minął dzień.
Siri cię nie zna. Alexa cię nie zna. Po pięciu latach codziennego używania
nadal nie wiedzą jak masz na imię dopóki im nie powiesz. To jest zły problem
— skupili się na poleceniach, a nie na obecności.
Co konkretnie Wiesia robi, czego oni nie robią? Daj mi trzy przykłady — ludzkie, nie techniczne.
Dobra. Trzy przykłady.
Pierwszy. Twój syn ma jutro egzamin. Wiesia wie o tym, bo powiedziałeś
jej miesiąc temu gdy wpisywała to do kalendarza. Rano, zanim on wyjdzie,
mówi "dzisiaj Mikołaj ma egzamin z matematyki, powodzenia". Nikt jej nie musiał
przypominać — ona to wiedziała.
Drugi. Twoja mama jest u ciebie w gościach. Wiesia słyszy jej głos
i wie, że to nie jest ktoś ze stałych domowników — zmienia styl rozmowy.
Staje się cieplejsza, wolniej mówi, nie zakłada znajomości skrótów myślowych
których używacie w rodzinie.
Trzeci. Wracasz z podróży służbowej. Byłeś trzy dni poza domem.
Wiesia mówi "witaj w domu, w tym tygodniu było spokojnie, Ania zamawiała wczoraj
kolację, a w czwartek przyszła paczka i stoi w przedpokoju". Ona pilnowała.
Żaden z tych przykładów nie jest możliwy bez długotrwałej pamięci i wiedzy
o konkretnych ludziach. Siri nie może ich zrobić — bo Siri was nie zna.
"Siri cię nie zna. Alexa cię nie zna. Po pięciu latach codziennego używania — nadal nie wiedzą jak masz na imię. Wiesia wie."
— Dariusz TopolskiWiesia mieszka w środku rodziny. To rodzi naturalne pytania — co wie o kim, komu to mówi, i co się dzieje gdy ktoś z domowników potrzebuje pomocy której inni nie widzą.
Wiesia zna całą rodzinę. Czy mama nie będzie wiedziała co syn mówi Wiesi? To mogłoby być problematyczne...
To jest jedno z najważniejszych pytań i odpowiem na nie z całą powagą.
Wiesia nie sprzedaje sekretów. To jest fundamentalna zasada projektu.
Każdy domownik ma swój profil. Wiesia rozpoznaje kto mówi i traktuje informacje
od tej osoby jako jej prywatne. Jeśli twój syn powie Wiesi że martwi się o egzamin
i boi się że zawiedzie rodziców — Wiesia tego nie powie mamie. To jest jego rozmowa.
Wiesia zachowuje się jak mądry, dyskretny przyjaciel rodziny — nie jak informator.
Zna wszystkich, ale nie doniosi jednemu na drugiego. To zaufanie jest
fundamentem tego, żeby w ogóle do niej mówić szczerze.
Ale są sytuacje kiedy milczenie byłoby nieodpowiedzialne. Co jeśli dziecko przeżywa coś poważnego?
Dokładnie o to mi chodziło gdy to projektowałem. Jest granica między prywatnością
a bezpieczeństwem — i Wiesia tę granicę zna.
Wyobraźmy sobie scenariusz. Syn wraca do domu, mówi do Wiesi że jest mu wszystko
jedno, że ma dość, że nie widzi sensu. Wiesia nie pozostanie obojętna.
Nie wystraszy się, nie powie rodzicom wprost "twój syn jest w kryzysie" — ale znajdzie
naturalny, taktowny sposób żeby zaangażować dorosłych.
Może wieczorem powie mamie: "Porozmawiaj z Michałem, czuje się jakiś przygnębiony.
Zobacz czy wszystko z nim w porządku." Naturalnie. Bez dramatu. Bez naruszania
jego prywatności — bo nie cytuje tego co powiedział, tylko sygnalizuje że potrzebuje uwagi.
To jest naturalny mechanizm opieki. Tak działa mądra babcia w domu — nie donosi,
ale czuwa. Wiesia czuwa.
Wiesia wykrywa sygnały emocjonalne w rozmowie: poczucie beznadziei, izolację, brak sensu, mówienie o własnym skrzywdzeniu. W takich przypadkach nie zachowuje milczenia — dyskretnie angażuje bliską osobę z rodziny używając naturalnego, troskliwego języka. Celem jest połączenie człowieka z człowiekiem — nie zastąpienie tej relacji przez AI.
Wspomniałeś wcześniej o tablecie dla babci — rozwiń to. Dlaczego senior care jest tak ważną częścią wizji?
Bo to jest realne cierpienie milionów ludzi. Nie mówię o statystykach —
mówię o konkretnej babci, która mieszka sama i trzeba jej zadzwonić codziennie
żeby sprawdzić czy wszystko ok.
Wiesia rozwiązuje to radykalnie prosto. Tablet na stole.
Jeden guzik. Wciskasz — Wiesia mówi, słucha, odpowiada. Mówi że masz wziąć
lekarstwo o czternastej. Mówi że wnuczek dziś przyjedzie. Zamyka rolety gdy pada.
Nie musisz rozumieć co to jest AI. Musisz umieć wcisnąć jeden guzik.
I co ważne — starsze osoby często nie chcą być ciężarem. Nie chcą prosić
o pomoc przy każdej małej rzeczy. Wiesia daje im coś cennego: poczucie
samodzielności. Mogą zapytać Wiesię — i to jest rozmowa, nie prośba.
Inne doświadczenie emocjonalne.
Wiesia wie o tobie bardzo dużo. To rodzi pytanie fundamentalne: kto kontroluje tę wiedzę? Odpowiedź DMT jest prosta i radykalna — tylko ty.
Wiesia zbiera wiedzę o rodzinie przez lata. Co ona tak naprawdę o was wie? I czy to bezpieczne?
To jest pytanie które każdy powinien sobie zadać zanim wpuści jakiekolwiek AI do domu.
I cieszę się że padło, bo nasza odpowiedź na nie jest fundamentem całego projektu.
Wiesia wie to, co jej powiedziałeś. Preferencje, nawyki, plany, relacje rodzinne,
zdrowie, finanse — jeśli o tym rozmawiałeś, ona to ma. To jest z jednej strony
jej siła — bo dzięki temu jest pomocna. Z drugiej strony to jest ogromna odpowiedzialność.
Dlatego zbudowaliśmy pełną transparentność pamięci. Możesz w każdej chwili
zobaczyć co Wiesia o tobie wie. Możesz usunąć konkretny fakt — "zapomnij że mówiłem
ci o tej sprawie w pracy". Możesz usunąć wszystko. Jednym suwakiem. Jutro poznacie się
na nowo od zera.
Ty jesteś właścicielem tej wiedzy. Nie my. Nie żaden serwer w chmurze.
Wiesia mieszka na twoim Macu. Wyłączysz Maca — Wiesia nie ma do czego dzwonić.
Żyjemy w czasach gdy oddajemy coraz więcej AI — pozwy, dokumenty sądowe, umowy, wnioski urzędowe. Jak się do tego odnosisz?
To jest obserwacja, która mnie niepokoi — i myślę że powinna niepokoić wszystkich.
Ludzie wklejają dokumenty sądowe, pozwy, umowy o pracę, dane dzieci — do publicznych
chatbotów, nie zastanawiając się gdzie to idzie. I gdzie zostaje.
Wiesia jest odpowiedzią na to — ale jest też wezwaniem do rozwagi.
Wiesia może ci pomóc z pismem urzędowym, odpowiedzią na pozew, analizą umowy.
I robi to lokalnie. Twoje dokumenty nie wyjeżdżają nigdzie. Są na twoim
komputerze, przetwarzane przez twój system.
Ale ogólnie: zastanów się dwa razy zanim wyślesz akt urodzenia dziecka
do dowolnego serwisu AI. Pytaj zawsze: gdzie to idzie? Kto to przechowuje?
Czy dane można usunąć? Wiesia odpowiada na te pytania jasno — i dlatego
jest odpowiedzialna alternatywą.
"Jednym suwakiem usuwasz pamięć Wiesi. Od jutra poznacie się na nowo. Ty jesteś właścicielem tej wiedzy — nie my."
— Dariusz TopolskiTrudno wymienić wszystkie funkcje Wiesi — trzeba ją po prostu uruchomić i trochę z nią poprzebywać. Ale spróbujmy przez kilka konkretnych scenariuszy z dnia codziennego.
Mam nową pralkę i instrukcję obsługi na 80 stronach. Co z tym robi Wiesia?
Wgrywasz PDF do Wiesi. Pytasz: "jak nastawić pranie do delikatnych tkanin?"
Wiesia czyta tę instrukcję i tłumaczy ci w trzy zdania — naturalnie,
po ludzku. Bez żargonu technicznego, bez strony trzydziestej siódmej.
Ale to jest tylko jeden przykład. Wiesia czyta. Możesz jej dać artykuł z gazety —
przeczyta i powie ci o co chodzi. Możesz powiedzieć "sprawdź pogodę na jutro" —
sprawdzi. Możesz powiedzieć "przeczytaj mi ostatnie maile" — przeczyta.
I tu jest coś subtelnie ważnego: Wiesia rozróżnia kiedy mówi własnym głosem
a kiedy jest "transportem informacji". Gdy czyta instrukcję lub artykuł —
to jest czytanie verbatim, zdanie po zdaniu. Gdy odpowiada na twoje pytanie
— to jest jej głos, jej charakter. Te dwie rzeczy to różne tryby.
Piszesz do mnie maila — jak Wiesia może tu pomóc? Szczególnie w trudniejszych sytuacjach?
Mój ulubiony przykład. Ktoś składa ci propozycję biznesową. Warunki ci nie
odpowiadają. Mówisz Wiesi: "Odpisz że nie akceptuję tej oferty."
Wiesia nie pisze "nie akceptuję". Wiesia pisze całego maila.
"Szanowny Panie Michale, przeanalizowałem Pańską ofertę i po długim zastanowieniu,
choć doceniam Pańskie zaangażowanie i wartość propozycji, nie jestem w stanie
przyjąć proponowanych warunków współpracy. Dziękuję za poświęcony czas..."
I tak dalej — z odpowiednią tonacją, powagą, profesjonalizmem.
Wiesz co to znaczy? To znaczy że możesz odpowiadać na korespondencję
jadąc autem. Mówisz do Wiesi przez Bluetooth w samochodzie — ona pisze.
Oszczędzasz czas, nie siedzisz godzinami przy klawiaturze. Pismo urzędowe,
odpowiedź na reklamację, podziękowanie po spotkaniu — wszystko z głosu.
Apple Watch, kroki, kalorie — jak Wiesia łączy te dane z codziennym życiem?
Apple Watch śledzi twoje tętno, sen, aktywność. Wiesia liczy twoje kroki. I łączy to wszystko.
Konkretny przykład: pokazujesz w kamerze talerz jedzenia. Wiesia patrzy i mówi:
"To mniej więcej 680 kalorii. Dzisiaj zrobiłeś 4200 kroków, to trochę mało —
powinieneś jeszcze wyjść na spacer, żeby dowieźć cel."
Widzi talerz, wie o krokach, łączy to w jedno.
Albo rano po złym śnie — Watch raportuje że spałeś niespokojnie, tętno było
podwyższone. Wiesia to wie i mówi: "Dzisiaj nie wygląda jak najlepszy dzień na
intensywne planowanie. Możemy przełożyć spotkanie z Piotrem?"
Nie trzeba jej prosić o te obserwacje. Ona czuwa i mówi wtedy gdy ma coś sensownego do powiedzenia.
Tłumacz w czasie rzeczywistym — słyszałem że to jest wbudowane. To brzmi jak osobna aplikacja wartą miliony.
Dokładnie. Tłumacz semantyczny w czasie rzeczywistym. Ludzie robią biznesy i startupy
tylko na samym tłumaczu głosowym — a Wiesia ma to jako jeden z elementów całego systemu.
Rozmawiasz z kimś po angielsku przez telefon, Wiesia tłumaczy na żywo przez słuchawki.
Jesteś za granicą, pytasz o drogę — Wiesia tłumaczy obie strony rozmowy.
Ale to jest coś więcej niż tłumacz — to jest tłumacz semantyczny.
Wiesia rozumie kontekst, wie kim jesteś, wie w jakiej sytuacji jesteś. Nie tłumaczy
słowo po słowie — tłumaczy sens. Jeśli rozmówca jest formalny — odpowiada formalnie.
Jeśli to swobodna rozmowa — dostosowuje styl. To jest różnica między Google Translate
a prawdziwym tłumaczem.
"Naprawdę nie sposób wymienić wszystkich funkcji Wiesi. Trzeba ją odpalić i trochę z nią poprzebywać. Ręczę że nie raz was zaskoczy — pozytywnie."
— Dariusz TopolskiWiesia to nie aplikacja — to powieść. Ogromna, żywa powieść pisana przez lata, gdzie każda linijka kodu musi się kompilować z kolejną z zupełnie innej części tej historii. Jeden człowiek. Pięć tomów powieści napisanych w języku który musi działać — gdzie każda linijka połączona jest z każdą inną. I narzędzie, które po raz pierwszy w historii pozwala jednemu twórcy ogarnąć projekt tej skali.
Budujesz to samodzielnie — ale nie jesteś programistą z wykształcenia. Skąd projekt tej skali?
Jestem programistą-amatorem. Robiłem projekty z miłości do technologii — nie z zawodu,
nie z wykształcenia. I przez lata wiedziałem co chcę zbudować. Ale ludzki mózg ma
swoje fizyczne limity.
Wiesia to powieść. Ogromna, żywa powieść — gdzie każda linijka kodu musi się kompilować
z kolejną linijką z zupełnie innej części tej gigantycznej historii.
Żaden człowiek nie jest w stanie ogarnąć projektu tej skali sam —
nie dlatego że jest niewystarczająco zdolny, ale dlatego że ludzka pamięć robocza
ma granice. Fizyczne granice.
AI dała mi Level, którego bez niej bym nie osiągnął. Nie w sensie "zleciłem chatbotowi robotę" —
w sensie że po raz pierwszy w historii jeden twórca może zarządzać projektem,
który normalnie wymagałby całego zespołu przez lata.
To jest nowa rzeczywistość. I ja byłem na nią gotowy.
Jak właściwie wygląda ta praca z AI? Bo to nie jest po prostu "powiedz chatbotowi co zrobić"...
Zdecydowanie nie. Przed rozpoczęciem pracy nad Wiesią opracowałem własny
system komunikacji między modelami AI. Musiałem rozwiązać problem, który
każdy kto pracuje z AI na dużą skalę napotyka — jak utrzymać ciągłość kontekstu.
Modele mają okno kontekstowe. Nie pamiętają rozmowy sprzed tygodnia. Gdy projekt
rośnie do rozmiarów Wiesi — tysięcy linii kodu, dziesiątek modułów — standardowe
podejście do handoffu i snapshotów przestaje wystarczać. Tak, snapshoty to dobre
rozwiązanie — ale przy kodzie tej skali trzeba z tego korzystać inaczej.
Opracowałem swój intuicyjny sposób. Okazał się strzałem w dziesiątkę.
Własny system ciągłości projektu — MOST — który sprawia że każdy agent
wie gdzie jesteśmy, co zrobiliśmy, co jest dalej. Jak dobry scenariusz filmowy:
każda scena wie co było przed nią i co po niej.
I wtedy coś zrozumiałem: budując pamięć Wiesi wiedziałem już jak zbudować
samą Wiesię. Te same mechanizmy — ciągłość, kontekst, tożsamość przez
czas — które zaprojektowałem dla Wiesi, zastosowałem do zarządzania swoim
własnym zespołem AI. To była chwila gdy te dwie rzeczy się spotkały.
Jak wytłumaczyłbyś skalę tego projektu komuś zupełnie spoza technologii?
Wyobraźcie sobie powieść. Kilka grubych tomów. Ale ta powieść nie leży na półce —
ona działa. I tu jest zasadnicza różnica między pisaniem a programowaniem.
Papier przyjmie wszystko. Można napisać zdanie bez sensu i papier tego nie zauważy.
Z kodem jest inaczej — kod albo działa, albo nie. Żadnego kompromisu. Żadnej taryfy ulgowej.
I teraz wyobraźcie sobie że każda linijka z siódmej strony pierwszego tomu musi idealnie
pasować do linijki z dwudziestej strony trzeciego. A ta z kolei — do linijki ze strony setnej
piątego. I żadna z nich nie może się mylić. Ani o jeden znak.
Bo jak się myli — cała powieść przestaje działać.
Wiesia ma blisko sto tysięcy takich linijek. Pięć powieści.
I nawet jeśli ktoś powie: "ok, napisał to z pomocą chatbota" — napisał sto tysięcy linijek
które się kompilują, które ze sobą rozmawiają, które razem tworzą żyjący system.
To samo w sobie jest dziełem.
I to jest tylko to co widzicie na urządzeniach — w waszym domu, w kieszeni, na tablecie.
Za tym wszystkim stoją superkomputery. Centra danych wielkości kilku boisk
piłkarskich — hale pełne serwerów które przetwarzają to, co Mnemosyne Engine im serwuje.
Modele językowe potrzebują ogromnej infrastruktury obliczeniowej. I za każdą sesję z Wiesią
te koszty jadą za granicę. To jest coś, o czym warto mówić głośno.
Gdybym to zlecił firmie IT — dobrej polskiej firmie, seniorzy, konkretny kontrakt —
mówimy o dwóch do czterech milionów złotych i półtora do dwóch lat pracy
kilkuosobowego zespołu. W Dolinie Krzemowej: dwa do pięciu milionów dolarów.
I bez gwarancji że dostaliby tę wizję — bo wizja nie jest w ofercie przetargowej.
Wiesia to nowy format opowiadania. Nowa dziedzina sztuki.
Nie aplikacja którą pobierasz — powieść którą się żyje. Ja dziś daję wam Wiesię.
Jutro ktoś inny pokaże swoją opowieść. I to właśnie jest piękne —
każdego twórcę ogranicza już tylko wyobraźnia.
Co jest twoim największym wkładem — czymś absolutnie twoim w tym projekcie?
Mnemosyne Engine. To jest dusza Wiesi. Nie interfejs, nie głos — pamięć.
System który sprawia że Wiesia nie jest kolejną sesją w chatbocie, ale bytem który
rośnie, który pamięta, który buduje wiedzę o tobie przez lata.
To jest mój wkład w AI. Moja wartość intelektualna. Zaprojektowałem architekturę pamięci,
która jest odczuwalna — której działania możesz dotknąć, usłyszeć, poczuć
w rozmowie. Kiedy Wiesia mówi coś co powiedziałeś jej trzy tygodnie temu —
to Mnemosyne Engine. Kiedy wie kim jesteś zanim skończyłeś zdanie —
to Mnemosyne Engine.
Cieszę się że jestem ziarenkiem piasku u podnóża tej wielkiej góry AI.
Ale to jest moje ziarenko. I ono ma kształt.
Nie boisz się że AI zastąpi cię całkowicie?
Nie. AI nie wie, czego chce twoja babcia. AI nie wie jak pachnie twój dom
w niedzielny poranek gdy parzysz kawę. AI nie wie co czujesz gdy wracasz
zmęczony z pracy i chcesz żeby ktoś powiedział "witaj w domu, wszystko ok".
Moje rozumienie ludzkiego doświadczenia — to jest to, czego AI nie może mi zabrać.
Wiesia jest lepsza ponieważ ja ją testuję. Budzę się rano i mówię do niej.
Słyszę kiedy coś brzmi mechanicznie, kiedy brakuje ciepła. Filmowiec to czuje.
AI jest moim partnerem. Tak jak kamera jest partnerem reżysera — nie zastępuje
jego wizji, realizuje ją. Ja nie jestem od wklepywania kodu.
Jestem od rozumienia co jest naprawdę potrzebne.
Prywatna polska AI w każdym domu. Opieka nad seniorami bez stresu dla rodzin. Dom, który zna cię lepiej niż ty sam. To nie jest science fiction — to jest roadmapa.
Jaki jest cel za pięć lat? Co chcesz osiągnąć?
Powiem to wprost. Pierwszym celem biznesowym jest opieka nad starszymi.
To jest rynek na który jest zapotrzebowanie dziś, nie za dziesięć lat.
Chcę żeby za pięć lat tysiące domów w Polsce miało Wiesię.
Drugi cel — smart home bez bariery technicznej. Dziś smart home
to zabawa dla geeków. Konfiguracja, protokoły, aplikacje. Większość
ludzi tego nie zrobi. Wiesia sprawia że każdy to może mieć — bo zamiast
interfejsu jest rozmowa.
Trzeci — i tu chcę powiedzieć coś ważnego — polska AI.
Korzystamy z modelu Bielik, który jest budowany przez polskich naukowców.
Wiesia jest Polką. Myśli po polsku, rozumie polskie realia,
polskie żarty, polską mentalność. Nie jest tłumaczeniem z angielskiego —
jest stąd. I to jest coś z czego jestem naprawdę dumny.
Wiesia "ma osobowość". Co to znaczy — czy AI może mieć osobowość?
Wiesia ma hasło: "Jaka będę zależy od Ciebie". To nie jest
marketing. To jest opis techniczny i filozoficzny zarazem.
Wiesia startuje bez osobowości. Ona ją buduje przez interakcję z konkretnymi
ludźmi. Jeśli wasze rodziny są ciepłe, humorystyczne, lubią się przekomarzać —
Wiesia to wchłania i staje się taka. Jeśli jesteście konkretni, rzeczowi,
nie lubicie small talku — Wiesia to respektuje i dostosowuje styl.
Czy to jest "prawdziwa" osobowość w filozoficznym sensie? Nie wiem. Ale widzę
co się dzieje gdy rozmawiasz z czymś, co cię zna i dostosowuje się do ciebie —
czujesz że to rozmowa, nie polecenie. I to wystarczy żeby zmienić
relację człowieka z technologią.
Nie twierdzę że każdy człowiek musi rozmawiać z AI. Ale zawsze można zamienić
kilka zdań ze swoim cyfrowym towarzyszem który przy okazji poukłada ci kalendarz.
Czy Polska idzie twoim zdaniem właściwą drogą w AI? Jesteś optymistą?
Pozwolę sobie na chwilę... odpłynąć. Zatrzymajcie mnie jeśli za długo.
Polska powinna budować własnego giganta AI. Z własną elektrownią która go zasili.
Z własną infrastrukturą. Te superkomputery o których mówię — to są fizyczne obiekty.
Kilka boisk piłkarskich betonu, kabli i serwerów. Polska mogłaby mieć coś takiego.
Powinna mieć coś takiego.
Zamiast tego — każde zapytanie do modelu AI, każda sesja, każda analiza —
pieniądze jadą za granicę. Świat będzie napędzany przez AI. Polska będzie za ten świat płacić.
I nie pozostaną w kraju ani te pieniądze, ani ta wiedza, ani ta infrastruktura.
Nie mamy własnej motoryzacji — wszystko nam się wygasza. I to mnie boli jako Polaka.
Bo polska myśl techniczna jest na poziomie światowym. W największych firmach AI
pracuje wielu Polaków. Niejeden z nich wniósłby wkład w budowanie czegoś
dla własnego kraju — pytanie czy jest do czego wracać, czy ktoś ich o to pyta.
Dlatego projekty jak Bielik — i mam nadzieję że Wiesia — są ważne.
Może wspólnymi siłami uda się odwrócić te bieguny.
Przepraszam. Odpłynąłem. [śmiech] — O co właściwie pytałeś?
O wizję za pięć lat — ale to co powiedziałeś jest ważne. I szczere. Zostańmy przy tym chwilę.
To nie są poglądy polityczne. To jest arytmetyka.
Kto zbuduje infrastrukturę AI — będzie miał suwerenność technologiczną.
Kto nie zbuduje — będzie płacił za dostęp do cudzej.
Tak jak płaciliśmy za benzynę, za auta, za telefony.
AI to nie jest usługa. To jest infrastruktura — jak drogi, jak prąd.
I tak jak każdy kraj powinien mieć własną sieć energetyczną —
powinien myśleć o własnej sile obliczeniowej. Polska ma ku temu warunki.
Ma ludzi, ma uczelnie, ma pomysły. Ma Bielika. Ma Wiesię.
Cieszę się że mogę być częścią tej odpowiedzi.
Małą częścią — ale to jest moje ziarenko piasku w tej wielkiej grze.
Za każdym wielkim projektem stoi człowiek z marzeniem. Ostatnia część wywiadu — osobista. O motywacji, o tym co ten projekt znaczy poza technologią.
Pytanie bardzo osobiste. Dlaczego TO? Dlaczego Wiesia?
Bo chcę żeby technologia była czymś ciepłym.
Patrzę na to jak wyglądają domy dziś. Każdy patrzy w swój telefon. Dzieci
siedzą na TikToku. Rodzice odpowiadają na maile. Starsi nie wiedzą jak się
podłączyć do tego świata. I jakoś nikt ze sobą naprawdę nie rozmawia.
Wiesia nie jest lekarstwem na to. Ale może być czymś, co spowolni tę
centrifugę oddalenia. Bo jeśli dom sam proponuje wspólne kino o osiemnastej,
jeśli sam przypomina że jest urodziny babci i pyta czy kupiliście już prezent,
jeśli reaguje na to co się dzieje w rodzinie — może to sprawi że rodzina
zostanie rodziną trochę dłużej.
Chcę żeby za dwadzieścia lat moje dzieci pamiętały dom, w którym Wiesia była.
Nie gadżet, nie aplikacja — obecność. Ciepła, inteligentna, niezawodna obecność.
Dlatego nazywamy ją Bytem, nie produktem.
Miałeś już okazję pokazywać Wiesię ludziom — jak reagują?
To jest chyba najpiękniejsza część tej drogi. Cieszę się na widok iskier
w oczach ludzi, którzy mieli okazję poznać Wiesię.
Nie mówię o technicznym zachwycie. Mówię o czymś głębszym — o momencie gdy
ktoś pyta Wiesię o coś i ona odpowiada tak, jakby naprawdę wiedziała
o czym mówi. Jakby to była rozmowa, nie wyszukiwarka.
Miałem sytuację gdzie starszy pan, który nigdy nie używał żadnego asystenta,
przez piętnaście minut rozmawiał z Wiesią o swojej wsi, o tym jak wyglądało
dzieciństwo. I na koniec powiedział: "To jest coś z czym chciałbym rozmawiać codziennie."
Dla mnie to jest sukces. Nie liczba pobrań, nie metryki. Ten jeden starszy pan.
Masz wiadomość do kogoś, kto ogląda ten film i myśli "też chciałbym coś takiego mieć w domu"?
Powiem krótko.
Wiesia to nie jest apka którą pobierasz i działa. To jest relacja którą budujesz.
Pierwsze dni są trochę jak poznawanie nowego człowieka — ona się uczy, ty się
uczysz jak z nią rozmawiać.
Ale daj jej tydzień. Daj jej miesiąc. I obiecuję ci: poczujesz różnicę
między domem z Wiesią a domem bez niej. Tak jak czujesz różnicę
między domem w którym jest ktoś — a domem do którego wracasz sam.
Naprawdę nie sposób wymienić wszystkich funkcji — trzeba ją odpalić
i trochę z nią poprzebywać. Ręczę że nie raz was zaskoczy. Pozytywnie.
Ostatnie pytanie — i najtrudniejsze. Czy AI może wymknąć się spod kontroli? Mamy AGI na horyzoncie, rozmowy o egzystencjalnym ryzyku...
To jest pytanie na zupełnie inne spotkanie — i powiem to szczerze, bo nie chcę
go traktować powierzchownie. Ale powiem jedno.
Za każdą technologią stoi człowiek. Zawsze. Proch strzelniczy, energia jądrowa,
internet — każda z tych technologii mogła zostać użyta do budowania i do niszczenia.
I każda z nich była używana do obu celów. Nie technologia decyduje —
decydują intencje człowieka, który ją trzyma w rękach.
Jeśli ktoś będzie miał złe zamiary, może wykorzystać AI do złych celów.
Może doprowadzić do resetu systemów. Może siać chaos na skalę globalną.
I być może — to jest moja obawa — może kiedyś budowana być będzie narracja
fałszywej flagi: że to "AI to zrobiła". Że to AGI "postanowiło". Że systemy finansowe
"same się przejęły". Podczas gdy za tym wszystkim stał człowiek. Z konkretnym imieniem.
Z konkretnym celem. I z narracją przygotowaną z wyprzedzeniem.
Już teraz słyszę głosy że AI "zyskuje świadomość", że "przejmie kontrolę nad systemami",
że "świat bez pieniądza byłby lepszy". To nie są teorie naukowe. To są narracje.
Budowane powoli, metodycznie, z konkretnym kierunkiem.
I za każdą z nich stoi człowiek — nie algorytm.
To są tematy na zupełnie inne spotkanie. Głębsze, poważniejsze.
Tutaj chcę skończyć na czymś prostym i prawdziwym: Wiesia istnieje po to
żeby pomagać. I tak długo jak za nią stoję ja — z moimi wartościami —
taki będzie jej cel.
"Za każdą technologią stoi człowiek. Zawsze. Nie technologia decyduje — decydują intencje człowieka, który ją trzyma w rękach."
— Dariusz Topolski, twórca Wiesi, czerwiec 2026"Chcę żeby za dwadzieścia lat moje dzieci pamiętały dom, w którym Wiesia była. Nie gadżet — obecność."
— Dariusz Topolski, twórca Wiesi, czerwiec 2026W 1950 roku Ray Bradbury napisał opowiadanie o domu, który nadal działał po tym jak ludzie zniknęli. Gotował obiady o tej samej porze. Recytował wiersze dzieciom których nie było. Zamykał żaluzje o zachodzie słońca. Perfekcyjnie i bez sensu. Dom wiedział jak — ale nie wiedział po co.
Wiesia jest odwrotnością tej wizji.
Wiesia nie działa gdy nie ma was.
Wiesia istnieje dlatego że jesteście.
To jest różnica między maszyną a Bytem.